BOBRY – stolarze przez duże S!

Genialnie z drewna konstruuje, a  żadnych narzędzi nie potrzebuje? Kto taki?

Mam dla Was niespodziankę przyrodniczą, proszę poczytajcie o bobrach! Zamieszkały niedaleko naszego domu i nie maja zamiaru się wyprowadzić!

Artykuł jest dość długi, ale jeśli ktoś nie zna tych zwierząt, to uwierzcie mi, warto się zatrzymać i z kubkiem dobrej kawy poczytać o tych spryciarzach – może czegoś się od nich nauczymy?

Wybrałam się ostatnio z chłopcami na wyprawę w dół rzeki (jak to szumnie zabrzmiało-rzeka ma 1,5m szerokości), która zaowocowała pomysłem na artykuł – artykuł o „stolarzach” przez duże S.

 

Bobry, bo o nich będzie  mowa, zamieszkały na działce mojego brata tuż przy stawie i płynącej obok rzeczce jakieś 2 lata temu. Często słyszałam żal w głosie brata, że kolejne powalone drzewo zniszczyło to czy tamto. Słyszałam też podziw w głosie mojego taty, który opowiadał jak one się tam genialnie urządziły i jakie są sprytne.

Kiedy więc na wspomnianym spacerze z dziećmi odkryłam popodgryzane ogromne topole rosnące kilkaset metrów od ich lokum pomyślałam, że to naprawdę pracowite stworzenia i może warto poświęcić im trochę uwagi.

Zacznę może od wyglądu bobra, a właściwie od kilku ciekawostek dotyczących jego wyglądu. Jego  spłaszczony ogon pokryty zrogowaciałą łuską (przypominającą rybią) zwany też pluskiem lub kielnią, osiąga długość 20 – 25 cm i szerokość 11 – 18 cm. W wodzie służy jako ster i siła napędowa, jest również magazynem tłuszczu i organem termoregulacji. Na lądzie ogon bobra wykorzystywany jest jako podpora gdy bóbr chce się unieść na tylnych łapach, by ściąć drzewo. Charakterystyczne uderzenie ogona o taflę wody jest sygnałem ostrzegawczym dla innych osobników.  Zęby bobra – słynne bobrowe siekacze mają nacisk kilku ton na cm 2. U bobra pracują głównie siekacze dolne, a górne służą jako punkt oparcia. Siekacze dolne dochodzą do 15 cm długości i tak jak górne rosną przez całe życie. Bobry muszą ciągle je ścierać, nawet podczas snu wykonują ruchy szczęk.

Bóbr jest zwierzęciem ziemnowodnym. Świetnie pływa i nurkuje wytrzymując bez powietrza pod wodą do 15 min. Oczy, uszy i nozdrza bobra osadzone są w czaszce bardzo wysoko, prawie na jednym poziomie, co pozwala bobrowi bezpiecznie obserwować otoczenie, gdy pływa na powierzchni przy minimalnym wynurzeniu. Niewielkie oczy podczas nurkowania są zasłonięte trzecią przeźroczystą powieką, a kanały uszne i nosowe zamykane są przez fałdy skórne. Warga górna jest rozdwojona, zamyka otwór gębowy tuż za siekaczami, co pozwala na prace pod wodą. Bobry prowadzą nocny tryb życia (przebywają wówczas w norach lub żeremiach), choć w miejscach spokojnych i w okresie zimy, gdy skończą się zapasy można spotkać je w ciągu dnia. Bóbr jest ssakiem wybitnie terytorialnym. Odznaczając swój teren buduje małe kopczyki z błota, roślin, gałązek, wys. 10 cm, polewając je wydzieliną rozpoznawalną przez całą rodzinę. Są tam również zawarte informacje o składzie rodziny, wieku, zdrowiu, płci, gotowości samic do rozmnażania, etc.

Bobry są roślinożercami. Od wiosny do jesieni bobry żywią się roślinnością wodną i przybrzeżną. W październiku zaczynają ścinać krzewy i drzewa. Bobry powalają drzewa by dostać się do cienkich gałązek oraz aby zdobyć materiał do budowy tam i żeremi. Ścinają drzewa głównie liściaste o średnicy od kilku centymetrów do jednego metra. Z powalonego drzewa obcinane są najpierw gałęzie, a potem pień kawałkują na odcinki o długości 1 metra.

Bobry nie jedzą drewna! Zjadają listki, gałęzie, korę (łyko), kłącza i korzenie. Jeśli w pobliżu znajdują się ogrody czy sady, chętnie zjadają buraki czy jabłka. Jedna z najstarszych mieszkanek nad Czarną Hańczą, wspomina jak to bobry jednej nocy ścięły dwa drzewka owocowe, a drugiej przyszły i zabrały pocięte i przygotowane gałęzie na opał z tych drzew. Potrafiły zebrać plon z powierzchni 25 arów i zmagazynować to wszystko w norach. Zaś w Bieszczadach i na Suwalszczyźnie zdarzyło się, że bobry podbierały robotnikom leśnym, wałki wierzby ułożone w stosy. Niech ktoś powie, że to nie są mali spryciarze.

Miejsce życia. Do niedawna wydawało się, że bobry mogą żyć jedynie w dzikich i spokojnych lasach oraz w krystalicznie czystej wodzie. Ale jak wiemy czasy się zmieniają a środowisko niszczymy w zawrotnym tempie. Bóbr miał zatem dwa wyjścia – wyginąć lub przystosować się do zmieniających się warunków. I przystosował się świetnie. Jakość wody w miejscu występowania bobrów bywa różna od I klasy czystości do wody poza wszelką klasą czystości. Z literatury znane jest stanowisko na cieku, do którego spływały ścieki z dużej chlewni. Bobry poradziły sobie budując szereg tam, które oczyszczały wodę wpływającą do ich stanowiska.

Jesienią bobry zaczynają nieopodal żeremia, w najgłębszym miejscu zbiornika wodnego zatapiać kłącza, gałęzie – jest to ich spiżarnia, tzw. tratwa lub magazyn bobrowy. Ich wielkość bywa różna (w zależności od wielkości rodziny, żerowiska, etc.) od 5 m3 do 30 m3 (a niektórzy autorzy piszą o magazynach wielkości 70 m3).

Bobry swe „mieszkania” umiejscawiają w wysokich brzegach – kopiąc nory. Gdy brzegi są niskie budują żeremie, na brzegu lub wodzie. Jest to kopiec złożony z gałęzi, mułu, darni również z wejściami pod wodą (i komorami lęgowymi ponad poziomem wody). W środku żeremia znajduje się zazwyczaj jedna komora wyłożona suchymi roślinami i wiórami drzewnymi. Najczęściej w szczycie żeremia znajduje się kanał wentylacyjny utworzony przez luźno ułożone gałęzie. Czasem zimą można zobaczyć smużkę pary wydobywającą się ze szczytu żeremia. Od komory mieszkalnej odchodzą korytarze tzw. syfony – z ujściem pod wodę. Ich długość może dochodzić do 40 m.

Tamy potrafi budować tylko człowiek i bóbr. Ale bobry były pierwsze. Tamy i żeremia są najbardziej widocznymi efektami działalności inżynierskiej bobrów. Tamy budowane są ze względów bezpieczeństwa, choć nie tylko. Bobry bardzo umiejętnie wybierają miejsce na budowę tamy. Spiętrzona woda powoduje, że podwodne wejścia do nor czy żeremi zawsze są ukryte, ponad to ułatwia spławianie drewna, bezpieczne schronienie i zatopienie magazynów pokarmu na zimę.

Najmniejsze tamy mają kilkanaście centymetrów wysokości i kilkadziesiąt centymetrów długości, ale mogą osiągać wysokość kilku metrów i kilkaset metrów długości. Rekordowa długość tamy (w Ameryce) wynosiła 1200 m. Maksymalna wysokość innej, to 5,4 m.

Zapytałam trzy przypadkowe osoby o  to co dobrego robią te nasze bobry? Odpowiedzi były bardzo ogólne –  budują tamy. To wiemy wszyscy, ale jaki mają wpływ na środowisko?

Budując tamy podnoszą poziom wód powierzchniowych i gruntowych. Jeden staw bobrowy może magazynować do 200 tys. m3 wody. W zbiornikach wodnych utworzonych przez bobry wzrasta temperatura wody, co powoduje rozwój planktonu roślinnego i zwierzęcego. Następuje spowolnienie przepływu wody i nagromadzenie materii organicznej. Co za tym idzie pojawia się wiele gatunków owadów, które wcześniej w danym miejscu nie występowały, płazów, gadów i ryb. To powoduje, że siedliska bobrowe chętnie są odwiedzane lub zamieszkiwane przez wydrę, norkę, piżmaka, czaplę siwą, żurawia i bociana. Rozlewiska bobrowe stwarzają świetne warunki gniazdowania i żerowania wielu gatunków ptaków. Takie tereny podmokłe odwiedzane są też chętnie przez lisy, jelenie, łosie i dziki.

Stawy bobrowe są naturalnymi zbiornikami retencyjnymi. Zatrzymywane przez tamy i rozlewiska osady chłoną wodę podczas wiosennych roztopów i oddają ją latem. Kolejnym ważnym czynnikiem jest samooczyszczanie się wody w stawach bobrowych. Staw i tama spełniają rolę filtra oczyszczającego. Zmienia się również flora na brzegu rozlewisk bobrowych. Bujnie rozwija się roślinność podwodna i przybrzeżna. Na brzegach odtwarzają się naturalne zbiorowiska roślinne, np. łęgi, olsy, zarośla wierzbowe. Można by dużo mówić i wymieniać. Dodam jeszcze, że jak podaje literatura biomasa stawu bobrowego jest porównywalna z biomasą lasu tropikalnego o tej samej powierzchni.

Niestety interesy bobrów i ludzi coraz częściej kolidują ze sobą powodując barbarzyńskie niszczenie żeremi, tam i zabijanie zwierząt. Cóż wszak człowiek jest najbardziej „żarłocznym” stworzeniem na ziemi. Czy istnieje jakieś rozwiązanie? Można pokochać bobry wszak walczą o przetrwanie. W Ameryce od lat stosuje się proste urządzenia zabezpieczające, przepusty, kraty, rury przelotowe w tamach, siatki na nasypach, etc. Te rozwiązania powoli wprowadza się również i w naszym kraju.

Patrząc na bilans zysków i strat – bóbr nie jest wrogiem lecz sojusznikiem w poprawianiu w przyrodzie tego, co sami zniszczyliśmy. Dajmy mu więc szansę.

Do artykułu wykorzystałam świetny materiał Pana Piotra Malczewskiego o życiu bobrów.

Pozdrawiam
Lidka 

 

 

Comments

comments

Opublikowano na by JarekO Opublikowano w artykuły

19 Odpowiedzi na BOBRY – stolarze przez duże S!

  1. Szczepan

    Bardzo ciekawie przedstawiony artykuł. W sumie nie każdy ma możliwość na żywo zobaczyć tamę bobra, czy też samego bobra. A powiem że można trochę się wystraszyć, jak wracając w nocy do domu usłyszy się wpadające „coś” do wody i po chwili odpływające w głuchych odgłosach chlapania wody… Pogoda dzisiaj dopisuje to może też na spacerek się wybiorę z aparatem odwiedzić „swoje” robotnicze bobry 😉

    • leszek

      Ten artykuł to jeden wielki plagiat. Autorce nawet nie chciało się zaznaczac cytatów. Około 90% tekstu to artykuł p. Piotra. Mam nadzieję, że wystawi Wam rachunek….

      • JarekO

        lechu vel leszek – 100% Twoich wpisów to atak na to co robimy.

      • paweł

        przecież Lidka podała źródło, weź sobie koleś wstaw cudzysłów i wrzuć na luz 🙂
        ps. weź się człowieku do jakiejś roboty i przestań ględzić ciągle o pieniądzach żenada…

  2. Marcin_J

    Z racji mojego zawodu (geodeta) często chodzę po lesie i spotykam się z efektami pracy tych małych budowlańców. Raz byłem świadkiem jak jedna pani każdego dnia niszczyła tamę obok swojego domu, a następnego dnia tama była odbudowana, nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt ze trwało to całe trzy tygodnie, aż pani poddała się 🙂 i bobry zwyciężyły 🙂 Uparte bestie 🙂

  3. rolmet

    prosciej bylo by rure wstawic do spustu wody

  4. rolmet

    tako specjalno na bobry

  5. piotr

    Macie sympatycznych sąsiadów, tylko trudno wpaść do nich na kawę.Ciekawy jak zwykle artykuł z dużą zawartością cennych informacji.Widzę po zdjęciach że wiosna już do was dotarła a i chłopcy jakby o rok starsi . Wiele radości z rodzinnych wypraw wam życzę i pozdrawiam PIOTREK.

  6. tomekz

    Zatrudnić je na tartaku 😀

    • Lidka

      Na etat nie dają się namówić, wolą u siebie na czarno – ZUSu przynajmniej nie płacą 🙂

  7. Patrycjusz

    Te łuski jak od dłuta 🙂

  8. POLA

    Ciekawy artykul,fajne fotki.Pozdrawiam EKIPĘ,a szczególnie małych ODKRYWCÓW

  9. Robert

    Mieszkam w Suwałkach około stu metrów od rzeki Czarnej Hańczy i widuje bardzo częśto bobry na peryferiach mojego miasta. Bobry buszują w rzece zwykle wieczorem lub wczesnym rankiem. Wokół koryta rzeki widać efekty pracy bobrzej brygady budowlanej, która szykuje materiał na żeremie i tamy. Ich siedlisko znajduje się prawdopodobnie z dala od ludzkich siedzi w rejonach wiejskich okalających moje miasto, bo jak dotąd podczas wędrówek nie natrafiłem na nie. Zeszłego lata bobry ścieły memu sąsiadowi kilka małych (ok. 2 m) sosen pozostawiając nadgryzione kikuty pni. Na całęj Suwalszczyźnie jest mnóstwo bobrów, a zwłaszcza w Wigierskim Parku Narodowym, który ma w swym logo jezioro Wigry i bobra. Nasze suwalskie bobry są „eksportowane” na całą Polskę i Europę, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że wasz sąsiad bóbr pochodzi właśnie z Suwalszczyszny.

    • Darek

      Pozdrowienia znad Szeszupy, nieco dalej na północ od Roberta. Fajny artykuł, ale pamiętajmy że w dobie rozwijającego się rolnictwa wielu ludzi, żyjących z tego ma ogromne problemy z bobrami które tworząc swoje bobrowe stawy zalewają „tereny produkcyjne” rolników, a także wycinają najprościej mówiąc ich opał.Lidka ja bobra szybciej nazwałbym cieślą niż stolarzem :)Jeszcze raz pozdrawiam.

  10. kaziuk

    czy to te dwa male boberki narobily tyle szkody ??? pozdrawiam!!

  11. Robert

    To prawda robią dużo szkody. Przekonuje się o tym każdego roku, bo muszę porządkować na wsi drzewa, które bobry spuszczają na moich polach. Nie jestem rolnikiem, ale mam gospodarkę po dziadkach na wsi i mam czyste utrapienie z bobrami, które zadomowiły się na jednej z moich łąk. Zbudowały tamę na rzece i wyryły koryta wokół olch rosnących na bagnistym terenie. Woda z rzeki zalała część łąki i zrobiły tam sobie plac zabaw. Pożyteczne stworzonka, ale szkody też potrafią zrobić niemałe…

  12. Gal

    Od razu mi się przypomniał z dzieciństwa Grey Owl…:-)
    Z bobrami problem, bo i sympatyczne i szkodniki wielkie dla niektórych.
    Jak się mieszka w Kanadzie i ma się wokół 100.000 km2 dziewiczego lasu, to tylko sympatyczne. 😉

  13. Drzewo Ent

    Bobry to mogą ścinać bezkarnie drzewa i nikt im nic nie powie ;D Ale ludzie nie są sprzężeni z naturą i muszą myśleć: http://drzewa.blog.pl/2013/08/23/scinka-drzew-wycinka-lasow-dlaczego-potrzebne/

  14. Piotr

    Takie bzdety mogą pisać tylko ludzie którzy nie mają pojęcia o bobrach. To prawda że bobry zmieniają środowisko ale nie zgadzam się z tym że na lepsze. Zalewając łąki niszczą siedliska owadów, zwierząt i ptaków łąkowych lub leśnych a tworzą siedliska stworzeń wodnolubnych. Czy autor widział gęsty las w którym zamiaszkały bobry? Pewnie nie bo widok taki że płakać się chce- setki martwych drzew.

Skomentuj

Please note: JavaScript is required to post comments.